11. W dużej części zaciągnięcie kredytu „we frankach” było efektem wykorzystania przez banki naiwności przyszłych kredytobiorców.

„Istotą dobrego obyczaju jest szeroko rozumiany szacunek dla drugiego człowieka. Z dobrymi obyczajami kłóci się zatem takie postępowanie, którego celem jest zdezorientowanie konsumenta, wykorzystanie jego niewiedzy lub naiwności, ukształtowanie stosunku prawnego z naruszeniem zasady równości stron. Chodzi więc o postępowanie, które potocznie jest rozumiane jako nieuczciwe, nierzetelne, sprzeczne z akceptowanymi standardami działania” (wyrok Sądu Najwyższego z 8 czerwca 2004r. I CK 635/03 LEX nr 846537)

Pewnie nie każdy, ale nie ukrywajmy, znaczna część z nas (w tym autor tego bloga).decydując się na zaciągnięcie kredytu „we frankach” wykazała się mniejszym bądź większym stopniu naiwnością  Znaczna część z nas sądziła, że kredyt ten będzie tańszy od kredytu w złotówkach. Słowa „ryzyko walutowe” może i coś nam mówiły, ale wobec niskich wówczas rat i niskiej stopie LIBOR w porównaniu do ówczesnej stopy WIBOR i znacznie wyższych rat kredytów złotówkowych, i tak byliśmy przekonani, że wyjdziemy „na swoje”.

Większość z nas jednocześnie nie była świadoma, jak bardzo jest to ryzykowny produkt, jak wiele czynników wpływa na wzrost kursu waluty. Osobiście sądziłem, że skoro nasza gospodarka rozwija się w tempie szybszym niż w Szwajcarii, wahnięcia szwajcarskiej waluty, nawet jeżeli złotówka była wówczas nieco przewartościowana (chociaż pamiętam, że w mediach niektórzy wówczas mówili, że złotówka może być jeszcze mocniejsza), nie powinny być duże. Nasza wiara była dodatkowo umacniana przez większość ówczesnych mediów. Jak byśmy poczytali archiwalne artykuły z gazet czy portali internetowych, to dowiedzielibyśmy się, z pojedynczymi wyjątkami, jakim wspaniałym produktem miał być kredyt „we frankach”.

A co robiły banki i liczni wówczas doradcy kredytowi? Nie tylko nie uświadamiali nas o rzeczywistej skali zagrożeń związany z kredytem walutowym (patrz: „Czy „frankowicze” rzeczywiście świadomie podejmowali decyzję o zaciągnięciu kredytu „we frankach”?”), o zniechęcaniu do brania takich kredytów nie wspominając. Większość banków w mniej lub bardziej zawoalowany sposób zachęcała do brania takich kredytów. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo to kwestia indywidualna, ale przypomnijmy sobie jak zachowywali się wobec nas doradcy kredytowi. Przypomnijmy sobie, czy aby banki nie uwypuklały zalet kredytów we frankach porównując ówczesne wysokości rat kredytów „frankowych” ze złotowymi, jedynie przebąkując jakieś ogólne formułki o ryzyku walutowym. Przypomnijmy sobie, czy banki przedstawiały nam symulacje wysokości proponowanych nam kredytów w przypadku znacznego wzrostu kursu i wzrostu stopy LIBOR. Przypomnijmy sobie wreszcie, czy bank nasz aby nie wyliczał nam wyższej zdolności na kredyt we frankach niż w złotówkach.


Jeżeli zawarłeś umowę o kredyt „we frankach” i chciałbyś uzyskać opinię czy i jakie masz podstawy na „odfrankowienie” swojego kredytu albo unieważnienie umowy, napisz na kancelaria@kancelaria-orski.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s