Archiwum autora: Krzysztof Orski

29. Dlaczego Sąd Najwyższy twierdzi, że umowy o tzw. kredyty denominowane są kredytami w walucie CHF?

Spory sądowe dotyczące kredytów powiązanych  z walutą CHF trwają już od  kilku ładnych lat. Niewątpliwie w miarę upływu czasu wzrasta stopień świadomości sądów i liczba korzystnych wyroków. Ale przede wszystkim w sprawach o tzw. kredyty indeksowane, czyli wyrażone w umowie w walucie polskiej. W sprawach o tzw. kredyty denominowane, czyli wyrażone w umowie w walucie szwajcarskiej wygrane nadal należą do rzadkości. W tych sprawach nadal normą jest teza, że bank udzielił kredytu we frankach, mimo że umowa przewidywała wypłatę wyłącznie złotówek. Teza uzasadniana nie wykładnią prawa, ale bezrefleksyjnym powielaniem równie bezrefleksyjnego, szkodliwego a przede wszystkim sprzecznego z prawem poglądu Sądu Najwyższego w tym temacie.  Czytaj dalej

28.Niewykreowanie zobowiązania do zwrotu kwoty wykorzystanego – wada prawna nr 1 znacznej części umów o kredyty indeksowane.

Niezmienny w swojej treści bezwzględnie obowiązujący art. 69 ust. 1 Prawa bankowego, określający fundamentalne elementy umowy kredytu, nakazuje, aby kredytobiorca został przez umowę kredytu zobowiązany do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu. Czyli kwoty środków pieniężnych, które bank wypłacił. W przypadku znacznej części umów o tzw. kredyty indeksowane wymóg ten nie został spełniony. Kredytobiorcy już „na dzień dobry” z chwilą wykorzystania kredytu zostali zobowiązani do zapłaty bankowi kwoty wyższej niż kwota wykorzystanego kredytu. Takiej sytuacji nie da się uzasadnić instytucją waloryzacji (nawet gdy uznać, że można waloryzować zadłużenie kredytowe). Taka sytuacja winna skutkować uznaniem umowy za nieważną. Czytaj dalej

27. Prawomocny wyrok stwierdzający nieważność umowy „o kredyt we frankach” stał się faktem.

W dniu 17 stycznia 2018r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku w sprawie  I ACa 674/17 wydał wyrok, w którym potwierdził nieważność umowy o tzw. kredyt denominowany. Zdaniem Sądu umowa, w której wskazano jako kwotę kredytu Sumę CHF, przy jednoczesnym zastrzeżeniu, że wypłata kredytu będzie możliwa wyłącznie w walucie polskiej nie spełnia elementarnych wymogów umowy kredytu. W takiej sytuacji bank nie zobowiązał się do oddania do dyspozycji kwoty środków pieniężnych w CHF, a umowa nie określa kwoty kredytu. Czytaj dalej

26. Sposób naliczania odsetek przewidziany w klauzulach indeksacyjnych jest sprzeczny z prawem.

Zawarte w umowach o tzw. kredyty indeksowane regulacje przewidujące przeliczenie wypłaconego kredytu na sumę CHF po kursie kupna z dnia wypłaty, a następnie uiszczanie rat odsetkowych lub kapitałowo-odsetkowych po kursie sprzedaży CHF spowodowały, że podstawą do naliczania odsetek mogła i może być kwota wyższa niż aktualna kwota pozostałego do spłaty kredytu. W większości przypadków już w dniu wypłaty kredytu odsetki były naliczane od kwoty wyższej niż kwota wypłaconego kredytu. Taka sytuacja nakazuje uznanie klauzul uzależniających wysokość rat kredytowych od kursu CHF za nieważne jako sprzeczne z prawem, a w rezultacie uznanie całych umów za nieważne. Nawet w sytuacji hipotetycznego (błędnego) założenia, że waloryzacja kredytów bankowych jest dopuszczalna. Czytaj dalej

25. Sąd potwierdza nieważność umowy o tzw. kredyt denominowany i zakaz waloryzacji kredytów.

Nieokreślenie kwoty kredytu, naruszenie zasady walutowości, a w rezultacie nieważność umowy o tzw. kredyt denominowany w CHF. Ustawowy zakaz waloryzacji kredytów, kurs CHF ustalany przez bank nie jest miernikiem wartości. To najważniejsze, ale nie jedyne cenne myśli sędziego Błażeja Domagały  wyrażone w 31-stronicowym uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego Warszawa-Praga z dnia 2 grudnia 2016r. Wyroku w sprawie o uchylenie bankowego tytułu egzekucyjnego wydanego w związku z tzw. umową o kredyt denominowany skonstruowaną przez d. BPH, odziedziczoną później przez PEKAO S.A. , w której miałem przyjemność i satysfakcję uczestniczyć jako pełnomocnik powoda. Czytaj dalej

24. O przedawnieniu roszczeń z umów kredytowych słów kilka.

Co jakiś czas dochodzą do mnie zaniepokojone głosy kredytobiorców, czy w związku z tym, że zawarli umowę 10 lat temu, nie przedawniło im się prawo do dochodzenia roszczeń.

Chciałbym to wyraźnie i dobitnie podkreślić: 10-letni termin przedawnienia odnosi się nie do umowy jako takiej, ale do roszczeń majątkowych (art. 117 par. 1 Kodeksu cywilnego). W przypadku zaś sporów z bankami owymi roszczeniami są roszczenia o zapłatę bezpodstawnie dokonanych płatności. Owymi zaś płatnościami były zaś przede wszystkim kwoty uiszczone tytułem rat kredytowych. I to jest najważniejsze: owe 10 lat biegnie odrębnie dla każdej z płatności. Czyli, jeżeli ktoś zawarł umowę np. w 2003r., to jak najbardziej ma prawo domagać się zwrotu nienależnie dokonanych płatności dokonanych po (mając na uwadze, że ten wpis został napisany 14.09.2016r.) 14.09.2006r. A przy okazji doprowadzić do stwierdzenia przez sąd bądź, że umowa jest nieważna, bądź, że mechanizm uzależnienia kredytu od kursu CHF jest nieważny.

Oczywiście warto zapobiegać przedawnieniu jakichkolwiek roszczeń (np. poprzez składanie odpowiednio sformułowanych wniosków o tzw. zawezwanie do próby ugodowej), ale jeżeli już doszło do przedawnienia, to tylko w części. I nie zamyka to bynajmniej drzwi do procesu sądowego ukierunkowanego na stwierdzenie nieważności umowy bądź „odfrankowienie” kredytu.

 

23.Prawo unijne zabrania, tak jak to czynią nagminnie polskie sądy, oceniać abuzywność postanowień biorąc pod uwagę okoliczności, które wystąpiły po zawarciu umowy.

Przed chwilą przeczytałem kolejny wyrok, w którym sąd uznał, że wprowadzenie tzw. ustawy antyspreadowej i umożliwienie kredytobiorcom spłatę kredytu bezpośrednio w CHF wyłączyło abuzywny charakter klauzul przeliczeniowych dających prawo bankom do ustalania w sposób dowolny kursów sprzedaży CHF służących do wyliczania rat kredytowych. O zgrozo, był to wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a więc sądu z założenia specjalizującego się w prawie konsumenckim.

Wszystkie tego typu orzeczenia (m. in. wyrok Sądu Najwyższego z 19 marca 2015r. IV CSK 362/14) wskazują, że autorzy tych wyroków nie zadali sobie trudu, aby przeczytać w wersji oryginalnej dyrektywę Rady 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.

Gdyby sobie bowiem przeczytali wersję angielską lub francuską (zazwyczaj w tych językach uchwalane są akty prawa unijnego), dostrzegliby rażące błędy w polskim tłumaczeniu tego aktu, a zwłaszcza niezwykle istotny błąd w tłumaczeniu art. 4 ust. 1 Dyrektyw.

Cóż bowiem stanowi ten przepis? Pozwolę sobie zacytować wersję angielską, wersję francuską i naszą wersję polską w oficjalnym tłumaczeniu.

“Without prejudice to Article 7, the unfairness of a contractual term shall be assessed, taking into account the nature of the goods or services for which the contract was concluded and by referring, at the time of conclusion of the contract, to all the circumstances attending the conclusion of the contract and to all the other terms of the contract or of another contract on which it is dependent.”

“Sans préjudice de l’article 7, le caractère abusif d’une clause contractuelle est apprécié en tenant compte de la nature des biens ou services qui font l’objet du contrat et en se référant, au moment de la conclusion du contrat, à toutes les circonstances qui entourent sa conclusion, de même qu’à toutes les autres clauses du contrat, ou d’un autre contrat dont il dépend.”

„Nie naruszając przepisów art. 7, nieuczciwy charakter warunków umowy jest określany z uwzględnieniem rodzaju towarów lub usług, których umowa dotyczy i z odniesieniem, w czasie wykonania umowy, do wszelkich okoliczności związanych z wykonaniem umowy oraz do innych warunków tej umowy lub innej umowy, od której ta jest zależna.”

Gdzie tkwi błąd? Osoby znające cokolwiek prawniczy język angielski powinni to w lot wyłapać. Błąd tkwi w  tłumaczeniu słowa „conlusion”. Słowo to oznacza „zawarcie”. A w wersji polskiej zostało przetłumaczone na „wykonanie”. W tym aspekcie jest to błąd gigantyczny, wywracający do góry nogami intencje autora dyrektywy, tj. Rady Wspólnot Europejskich. Gdyby  bowiem poprawnie przetłumaczono przepis, winien on brzmieć mniej więcej tak:

„Z zastrzeżeniem art. 7, nieuczciwy charakter warunków umowy winien być oceniany z uwzględnieniem charakteru towarów lub usług, których umowa dotyczy, na moment zawarcia umowy, a także z uwzględnieniem wszelkich okoliczności towarzyszących zawarciu umowy  oraz innych warunków umowy lub innej umowy, od której ta jest zależna”.

Dyrektywa Rady  93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich jednoznacznie więc stanowi: ABUZYWNOŚĆ POSTANOWIENIA OCENIA SIĘ ZAWSZE I WYŁĄCZNIE PRZY UWZGLĘDNIENIU OKOLICZNOŚCI ISTNIEJĄCYCH W CHWILI ZAWARCIA UMOWY.

Ustawa antyspreadowa, czy jakiekolwiek inne okoliczności które zaistniały po zawarciu umowy nie mogą być w świetle prawa  brane pod uwagę przy ocenie niedozwolonego charakteru umowy i nie mogą służyć legalizowaniu takichże zapisów.

A więc drodzy sędziowie: uczcie się języka angielskiego, nie bazujcie na rażąco błędnych tłumaczeniach aktów prawa unijnego i orzekajcie zgodnie z prawem!