Archiwum autora: Krzysztof Orski

22. Zakaz waloryzacji kredytów potwierdza… Związek Banków Polskich.

W ostatnim czasie dotarłem do niezwykle interesującego dokumentu. Pisma Prezesa ZBP do Prezesa UOKiK, a w zasadzie załączonego do tego przyjętego przez Radę Prawa Bankowego przy ZBP „Wyjaśnienia w świetle przeprowadzonych analiz prawnych wątpliwości w sprawie uwzględniania w oprocentowaniu mieszkaniowych kredytów walutowych (denominowanych lub indeksowanych do waluty obcej) ujemnej stawki indeksu LIBOR, z jednoczesnym zastrzeżeniem, że ustalone w ten sposób oprocentowanie nie może być niższe niż 0%”.

Treść tego dokumentu potwierdza jednoznacznie to, co oczywiste: art. 69 ust. 1 prawa bankowego, a w szczególności ujęta w tym przepisie regulacja, że kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami, jest przepisem bezwzględnie obowiązującym.

Skoro tak, to argument (który sygnalizowałem we wpisie nr 20), że na podstawie art. 358(1)§5 Kodeksu cywilnego (stanowiącego, że waloryzacji umownej nie można stosować, gdy bezwzględnie obowiązujące przepisy ustawowe regulują wysokość świadczenia pieniężnego) znalazł wsparcie z dość nieoczekiwanej strony.

21. Krótka zagadka o indeksacji/waloryzacji.

Krótka zagadka dla rozgrzewki umysłu:-).

Zgodnie z art. 69 ust. 1 prawa bankowego kredytobiorca jest zobowiązany do zwrotu wykorzystanej, czyli wypłaconej mu kwoty kredytu.

Jak myślicie?

Czy mechanizm indeksacji, zakładający, że wypłacony kredyt zostanie przeliczony na sumę CHF wg kursu kupna, a następnie ma być spłacany wg kursu sprzedaży pozostaje w zgodzie z powyższym wymogiem, czy też nie?

(Dla ułatwienia, zachęcam zerknąć na graficzne ujęcie funkcjonowania owego mechanizmu indeksacji/waloryzacji, który zamieściłem tutaj)

I jak to ma się do art. 58 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym czynność prawna bądź część czynności prawnej pozostająca w sprzeczności z bezwzględnie obowiązującymi przepisami ustawowymi jest nieważna?

 

20. Uzależnienie wysokości kredytu od kursu CHF jest sprzeczne z bezwzględnie obowiązującym prawem i jako takie nieważne.

Na początku myślałem, że miałem kredyt we frankach, później, że kredyt waloryzowany (indeksowany) do CHF, od ok. 1,5 roku – że waloryzacja opierała się na niedozwolonych postanowieniach umownych. Od kilku miesięcy miałem wątpliwości, a od kilkunastu dni jestem przekonany, że żadnej waloryzacji nie ma i nie było.

Zgodnie z prawem umowna waloryzacja to ustalenie przez strony umowy, że wysokość świadczenia będzie ustalana przez inny niż pieniądz (polski) miernik wartości.

„Strony mogą zastrzec w umowie, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innego niż pieniądz miernika wartości” (art. 358¹§2 Kodeksu cywilnego)

Jednocześnie zgodnie z prawem waloryzacja umowna nie może być stosowana w przypadkach świadczeń pieniężnych, których wysokość regulowana jest ustawowo.

„Przepisy § 2 i 3 nie uchybiają przepisom regulującym wysokość cen i innych świadczeń pieniężnych.” (art. 358¹§5 Kodeksu cywilnego)

Tzw. waloryzacja kredytów do CHF pozostaje w sprzeczności z obydwoma przepisami.

W dużym skrócie chodzi o to, że:

a) po pierwsze – kredyty „waloryzowane” /„indeksowane” (Czy zauważyli Państwo jak często należy brać w cudzysłów terminologię używaną przez „banki”?) do CHF nie są uzależnione od miernika wartości. Gdyby to miał decydować miernik wartości, to kredyt i raty kredytowe winny być powiązane z rynkowym kursem CHF (za taki można by uznać np. kursy publikowane przez NBP). Tymczasem – jak już chyba wszyscy doskonale wiedzą – o kursie CHF nie dycydował rynek, tylko wewnętrzna polityka banku, który w sposób arbitralny ustalał ten kurs. Tym samym wysokość naszych kredytów jest ustalana przez „widzimisię” banku, które to „widzimisię” z całą pewnością nie jest miernikiem wartości odzwierciedlającym zmiany w sile nabywczej świadczenia pieniężnego.

b) po drugie – art. 69 ust. 1 prawa bankowego wyraźnie stanowi, że kredytobiorca ma zwrócić uprzednio mu wypłacony kredyt.

„Przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.”

Skoro zaś ma zwrócić, to znaczy, że ma oddać to samo, co wziął. W tym przypadku kredytobiorca ma oddać takie samo świadczenie pieniężne, jakie otrzymał od banku. Od banku otrzymaliśmy (my kredytobiorcy) zaś konkretną kwotę pieniężną. Zważywszy na to, a także dodatkowo na to, że przekazywana kwota kredytu nie została – w naszym przypadku – poddana waloryzacji („waloryzacją”, zgodnie z umową, zostało objęte tylko nasze świadczenie w postaci zwrotu kredytu), wysokość naszego świadczenia (zadłużenia kredytowego) została ustalona – na mocy ww. przepisu ustawowego – jako równowartość otrzymanej od banku kwoty pieniężnej.

P.S. Aktualnie dochodzę do wniosku, że waloryzacja nigdy nie miała być waloryzacją, a miała na celu ukrycie zabronionego prawem dodatkowego źródła zysku (poza dozwolonymi odsetkami i prowizją). Ale o tym kiedyindziej.

P.S. Ten wpis to w dużym stopniu zasługa Pana Ryszarda Styczyńskiego, któremu serdecznie dziękuję za uporczywe drążenie tematu (a wszystkich zapraszam na blog Pana Ryszarda)

19. Klauzule waloryzacyjne są postanowieniami niedozwolonymi wymienionymi w art. 385(3) pkt 20 Kodeksu cywilnego.

W dyskusji na temat podstaw unieważnienia klauzul waloryzacyjnych wymienia się przede wszystkim zastrzeżone w tych klauzulach prawo banku do dowolnego kształtowania wysokości kursu CHF, a przez to wysokości rat i zadłużenia kredytowego (patrz: https://konieczchf.pl/2015/07/31/niedozwolony-charakter-uzaleznienia-kredytow-od-kursu-chf-zostal-juz-wielokrotnie-potwierdzony-orzeczeniami-sadowymi/ ).

Ale to nie jedyny „mocny” argument.

Zastrzeżone w postanowieniach indeksacyjnych prawo banku do decydowania o wysokości kursu CHF, a przez to o wysokości rat kredytowych i zadłużenia kredytowego sprawia, że istnieją pełne podstawy, aby uznać, że klauzule waloryzacyjne są klasycznym przykładem postanowień niedozwolonych w rozumieniu art. 385(3) pkt 20 Kodeksu cywilnego.

Przepis ten stanowi bowiem, że „w razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności przewidują uprawnienie kontrahenta konsumenta do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia po zawarciu umowy bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy”.

Z taką zaś sytuacją mamy właśnie do czynienia w umowach o kredyty indeksowane „frankiem”. Ceną w przypadku umowy kredytu są wszystkie świadczenia, które kredytobiorca musi zapłacić bankowi w związku z udzieleniem mu kredytu. Będzie to więc prowizja, ale również (i przede wszystkim) raty kredytowe. Wynagrodzeniem zaś są odsetki (również uwzględniane w ratach kredytowych, składających się z części kapitałowej i odsetkowej). A zatem klauzule waloryzacyjne uprawniające bank do określenia wysokości kursu sprzedaży CHF, a przez to do ustalania wysokości rat kredytowych są postanowieniami umownymi przewidującymi uprawnienie kontrahenta konsumenta do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia po zawarciu umowy.

Nie muszę dodawać, że w żadnej umowie (przynajmniej z tych, które do tej pory przeczytałem) nie uprawniono kredytobiorcy do odstąpienia od umowy kredytu w związku z powyższymi uprawnieniami banku do określania i podwyższania ceny kredytu i wynagrodzenia za udzielenie kredytu.

I – co należy podkreślić – nie ma tu znaczenia, że owe uprawnienie wynika z zastosowania mechanizmu indeksacji. Owszem, byłoby to okolicznością wyłączającą niedozwolony charakter postanowień (z omawianych powodów), ale tylko wówczas gdyby ów mechanizm indeksacji został w sposób jasny opisany w umowie.

Dlaczego tak twierdzę? Bo tak stanowią przepisy Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. A konkretnie ust. 1 lit. l i ust. 2 lit. d załącznika do tej dyrektywy zawierający wykaz warunków umownych mogących zostać uznanych za nieuczciwe (odpowiednik polskich klauzul niedozwolonych).
Z ust. 1 lit. l załącznika można dowiedzieć się wprost, że warunkami nieuczciwymi mogą zostać uznane „warunki, których celem lub skutkiem jest możliwość ustalania ceny towaru w momencie dostawy lub umożliwienie sprzedawcy towarów lub dostawcy usług podwyższenia cen bez zapewnienia konsumentowi prawa do unieważnienia umowy, jeśli w obu przypadkach cena jest zbyt wysoka w stosunku do cen obowiązujących w chwili składania zamówienia”. Czytając zaś ust. 2 lit. d załącznika dowiemy się zaś, że w sytuacji gdy wzrost ceny wynika z zastosowanego mechanizmu indeksacji cen, można nie zawierać w umowie zapisów uprawniających konsumenta do unieważnienia umowy w przypadku określonym w zacytowanym powyżej ust. 1 lit. l załącznika. Ale tylko wówczas gdy owa metoda indeksacji zostanie jasno przedstawiona.

Powyższe zapisy mają zastosowanie również do umów kredytowych indeksowanych do kursu waluty obcej. Potwierdził to Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z dnia 30 kwietnia 2014 r. C-26/13 (sprawa Árpád Kásler p-ko OTP Jelzálogbank Zrt), który analizując treść umowy o „kredyt we frankach” wprost stwierdził, że „z art. 3 i 5 dyrektywy 93/13, a także z pkt 1 lit. j) i l) oraz z pkt 2 lit. b) i d) załącznika do tej dyrektywy wynika, że do celów przestrzegania wymogu przejrzystości zasadnicze znaczenie zyskuje kwestia, czy umowa wskazuje w sposób przejrzysty powody i specyfikę mechanizmu przeliczania waluty obcej, a także związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach dotyczących uruchomienia kredytu, tak by konsument mógł przewidzieć, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tego faktu konsekwencje ekonomiczne”

O tym zaś, że wymóg przejrzystego opisu mechanizmu waloryzacji nie został zachowany w umowach kredytowych pisałem już we wcześniejszym wpisie nr 16.

18. Zastosowane w umowach o kredyt indeksowany warunki oprocentowania kredytu są kolejną podstawą do unieważnienia klauzul uzależniających wysokość rat kredytowych od kursu CHF. Tym razem także w przypadku umów zawartych przez przedsiębiorców.

Odsetki pobierane są od udostępnionego kapitału. Jest to fundamentalna zasada przy pożyczaniu pieniędzy. Zasada ta została również wprost wyrażona w Prawie bankowym. Art. 69 ust. 1 stanowi, że kredytobiorca jest zobowiązany do zapłacenia odsetek od kwoty wykorzystanego kredytu, a art. 69 ust. 2 pkt 5 mówi o oprocentowaniu kredytu. Najwidoczniej banki uznały, że ich ta zasada – wyrażona w bezwzględnie obowiązujących przepisach prawa – nie dotyczy. Czytaj dalej

17. Czy banki rzeczywiście skutecznie obeszły zasadę walutowości przy konstruowaniu umów o kredyty denominowane?

W latach 2004-2008, kiedy zawieraliśmy umowy o kredyty „we frankach” obowiązywał art. 358§1 Kodeksu cywilnego o następującej treści „Z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, zobowiązania pieniężne na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej mogą być wyrażone tylko w pieniądzu polskim”. Zgodnie z tak wyrażaną wówczas zasadą walutowości zobowiązania, których przedmiotem było świadczenie pieniężne mogło być wyrażone tylko w walucie polskiej, o ile inne przepisy powszechnie obowiązujące nie stanowiły inaczej.
Czytaj dalej

16. Kolejna podstawa do „odfrankowienia” kredytu: brak w treści umowy informacji o powodach zastosowania i specyfice działania mechanizmu waloryzacji kredytu do kursu CHF.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z dnia 30 kwietnia 2014 r. C-26/13 (sprawa Árpád Kásler p-ko OTP Jelzálogbank Zrt). Orzeczenie to, odnoszące się wprost do problemu kredytów w tzw. frankach, odbiło się szerokim echem wśród prawników zajmujących się tą tematyką i niemałej części frankowiczów. Mam jednak wrażenie, że nie do końca zdajemy sobie sprawę, jaką wielką „siłę rażenia” ma ono w kontekście spraw o „odfrankowienie” kredytów.
Czytaj dalej