Archiwum kategorii: Blog

20. Uzależnienie wysokości kredytu od kursu CHF jest sprzeczne z bezwzględnie obowiązującym prawem i jako takie nieważne.

Na początku myślałem, że miałem kredyt we frankach, później, że kredyt waloryzowany (indeksowany) do CHF, od ok. 1,5 roku – że waloryzacja opierała się na niedozwolonych postanowieniach umownych. Od kilku miesięcy miałem wątpliwości, a od kilkunastu dni jestem przekonany, że żadnej waloryzacji nie ma i nie było.

Zgodnie z prawem umowna waloryzacja to ustalenie przez strony umowy, że wysokość świadczenia będzie ustalana przez inny niż pieniądz (polski) miernik wartości.

„Strony mogą zastrzec w umowie, że wysokość świadczenia pieniężnego zostanie ustalona według innego niż pieniądz miernika wartości” (art. 358¹§2 Kodeksu cywilnego)

Jednocześnie zgodnie z prawem waloryzacja umowna nie może być stosowana w przypadkach świadczeń pieniężnych, których wysokość regulowana jest ustawowo.

„Przepisy § 2 i 3 nie uchybiają przepisom regulującym wysokość cen i innych świadczeń pieniężnych.” (art. 358¹§5 Kodeksu cywilnego)

Tzw. waloryzacja kredytów do CHF pozostaje w sprzeczności z obydwoma przepisami.

W dużym skrócie chodzi o to, że:

a) po pierwsze – kredyty „waloryzowane” /„indeksowane” (Czy zauważyli Państwo jak często należy brać w cudzysłów terminologię używaną przez „banki”?) do CHF nie są uzależnione od miernika wartości. Gdyby to miał decydować miernik wartości, to kredyt i raty kredytowe winny być powiązane z rynkowym kursem CHF (za taki można by uznać np. kursy publikowane przez NBP). Tymczasem – jak już chyba wszyscy doskonale wiedzą – o kursie CHF nie dycydował rynek, tylko wewnętrzna polityka banku, który w sposób arbitralny ustalał ten kurs. Tym samym wysokość naszych kredytów jest ustalana przez „widzimisię” banku, które to „widzimisię” z całą pewnością nie jest miernikiem wartości odzwierciedlającym zmiany w sile nabywczej świadczenia pieniężnego.

b) po drugie – art. 69 ust. 1 prawa bankowego wyraźnie stanowi, że kredytobiorca ma zwrócić uprzednio mu wypłacony kredyt.

„Przez umowę kredytu bank zobowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.”

Skoro zaś ma zwrócić, to znaczy, że ma oddać to samo, co wziął. W tym przypadku kredytobiorca ma oddać takie samo świadczenie pieniężne, jakie otrzymał od banku. Od banku otrzymaliśmy (my kredytobiorcy) zaś konkretną kwotę pieniężną. Zważywszy na to, a także dodatkowo na to, że przekazywana kwota kredytu nie została – w naszym przypadku – poddana waloryzacji („waloryzacją”, zgodnie z umową, zostało objęte tylko nasze świadczenie w postaci zwrotu kredytu), wysokość naszego świadczenia (zadłużenia kredytowego) została ustalona – na mocy ww. przepisu ustawowego – jako równowartość otrzymanej od banku kwoty pieniężnej.

P.S. Aktualnie dochodzę do wniosku, że waloryzacja nigdy nie miała być waloryzacją, a miała na celu ukrycie zabronionego prawem dodatkowego źródła zysku (poza dozwolonymi odsetkami i prowizją). Ale o tym kiedyindziej.

P.S. Ten wpis to w dużym stopniu zasługa Pana Ryszarda Styczyńskiego, któremu serdecznie dziękuję za uporczywe drążenie tematu (a wszystkich zapraszam na blog Pana Ryszarda)

19. Klauzule waloryzacyjne są postanowieniami niedozwolonymi wymienionymi w art. 385(3) pkt 20 Kodeksu cywilnego.

W dyskusji na temat podstaw unieważnienia klauzul waloryzacyjnych wymienia się przede wszystkim zastrzeżone w tych klauzulach prawo banku do dowolnego kształtowania wysokości kursu CHF, a przez to wysokości rat i zadłużenia kredytowego (patrz: https://konieczchf.pl/2015/07/31/niedozwolony-charakter-uzaleznienia-kredytow-od-kursu-chf-zostal-juz-wielokrotnie-potwierdzony-orzeczeniami-sadowymi/ ).

Ale to nie jedyny „mocny” argument.

Zastrzeżone w postanowieniach indeksacyjnych prawo banku do decydowania o wysokości kursu CHF, a przez to o wysokości rat kredytowych i zadłużenia kredytowego sprawia, że istnieją pełne podstawy, aby uznać, że klauzule waloryzacyjne są klasycznym przykładem postanowień niedozwolonych w rozumieniu art. 385(3) pkt 20 Kodeksu cywilnego.

Przepis ten stanowi bowiem, że „w razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności przewidują uprawnienie kontrahenta konsumenta do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia po zawarciu umowy bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy”.

Z taką zaś sytuacją mamy właśnie do czynienia w umowach o kredyty indeksowane „frankiem”. Ceną w przypadku umowy kredytu są wszystkie świadczenia, które kredytobiorca musi zapłacić bankowi w związku z udzieleniem mu kredytu. Będzie to więc prowizja, ale również (i przede wszystkim) raty kredytowe. Wynagrodzeniem zaś są odsetki (również uwzględniane w ratach kredytowych, składających się z części kapitałowej i odsetkowej). A zatem klauzule waloryzacyjne uprawniające bank do określenia wysokości kursu sprzedaży CHF, a przez to do ustalania wysokości rat kredytowych są postanowieniami umownymi przewidującymi uprawnienie kontrahenta konsumenta do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia po zawarciu umowy.

Nie muszę dodawać, że w żadnej umowie (przynajmniej z tych, które do tej pory przeczytałem) nie uprawniono kredytobiorcy do odstąpienia od umowy kredytu w związku z powyższymi uprawnieniami banku do określania i podwyższania ceny kredytu i wynagrodzenia za udzielenie kredytu.

I – co należy podkreślić – nie ma tu znaczenia, że owe uprawnienie wynika z zastosowania mechanizmu indeksacji. Owszem, byłoby to okolicznością wyłączającą niedozwolony charakter postanowień (z omawianych powodów), ale tylko wówczas gdyby ów mechanizm indeksacji został w sposób jasny opisany w umowie.

Dlaczego tak twierdzę? Bo tak stanowią przepisy Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. A konkretnie ust. 1 lit. l i ust. 2 lit. d załącznika do tej dyrektywy zawierający wykaz warunków umownych mogących zostać uznanych za nieuczciwe (odpowiednik polskich klauzul niedozwolonych).
Z ust. 1 lit. l załącznika można dowiedzieć się wprost, że warunkami nieuczciwymi mogą zostać uznane „warunki, których celem lub skutkiem jest możliwość ustalania ceny towaru w momencie dostawy lub umożliwienie sprzedawcy towarów lub dostawcy usług podwyższenia cen bez zapewnienia konsumentowi prawa do unieważnienia umowy, jeśli w obu przypadkach cena jest zbyt wysoka w stosunku do cen obowiązujących w chwili składania zamówienia”. Czytając zaś ust. 2 lit. d załącznika dowiemy się zaś, że w sytuacji gdy wzrost ceny wynika z zastosowanego mechanizmu indeksacji cen, można nie zawierać w umowie zapisów uprawniających konsumenta do unieważnienia umowy w przypadku określonym w zacytowanym powyżej ust. 1 lit. l załącznika. Ale tylko wówczas gdy owa metoda indeksacji zostanie jasno przedstawiona.

Powyższe zapisy mają zastosowanie również do umów kredytowych indeksowanych do kursu waluty obcej. Potwierdził to Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z dnia 30 kwietnia 2014 r. C-26/13 (sprawa Árpád Kásler p-ko OTP Jelzálogbank Zrt), który analizując treść umowy o „kredyt we frankach” wprost stwierdził, że „z art. 3 i 5 dyrektywy 93/13, a także z pkt 1 lit. j) i l) oraz z pkt 2 lit. b) i d) załącznika do tej dyrektywy wynika, że do celów przestrzegania wymogu przejrzystości zasadnicze znaczenie zyskuje kwestia, czy umowa wskazuje w sposób przejrzysty powody i specyfikę mechanizmu przeliczania waluty obcej, a także związek między tym mechanizmem a mechanizmem przewidzianym w innych warunkach dotyczących uruchomienia kredytu, tak by konsument mógł przewidzieć, w oparciu o jednoznaczne i zrozumiałe kryteria, wypływające dla niego z tego faktu konsekwencje ekonomiczne”

O tym zaś, że wymóg przejrzystego opisu mechanizmu waloryzacji nie został zachowany w umowach kredytowych pisałem już we wcześniejszym wpisie nr 16.

18. Zastosowane w umowach o kredyt indeksowany warunki oprocentowania kredytu są kolejną podstawą do unieważnienia klauzul uzależniających wysokość rat kredytowych od kursu CHF. Tym razem także w przypadku umów zawartych przez przedsiębiorców.

Odsetki pobierane są od udostępnionego kapitału. Jest to fundamentalna zasada przy pożyczaniu pieniędzy. Zasada ta została również wprost wyrażona w Prawie bankowym. Art. 69 ust. 1 stanowi, że kredytobiorca jest zobowiązany do zapłacenia odsetek od kwoty wykorzystanego kredytu, a art. 69 ust. 2 pkt 5 mówi o oprocentowaniu kredytu. Najwidoczniej banki uznały, że ich ta zasada – wyrażona w bezwzględnie obowiązujących przepisach prawa – nie dotyczy. Czytaj dalej

17. Czy banki rzeczywiście skutecznie obeszły zasadę walutowości przy konstruowaniu umów o kredyty denominowane?

W latach 2004-2008, kiedy zawieraliśmy umowy o kredyty „we frankach” obowiązywał art. 358§1 Kodeksu cywilnego o następującej treści „Z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, zobowiązania pieniężne na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej mogą być wyrażone tylko w pieniądzu polskim”. Zgodnie z tak wyrażaną wówczas zasadą walutowości zobowiązania, których przedmiotem było świadczenie pieniężne mogło być wyrażone tylko w walucie polskiej, o ile inne przepisy powszechnie obowiązujące nie stanowiły inaczej.
Czytaj dalej

16. Kolejna podstawa do „odfrankowienia” kredytu: brak w treści umowy informacji o powodach zastosowania i specyfice działania mechanizmu waloryzacji kredytu do kursu CHF.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z dnia 30 kwietnia 2014 r. C-26/13 (sprawa Árpád Kásler p-ko OTP Jelzálogbank Zrt). Orzeczenie to, odnoszące się wprost do problemu kredytów w tzw. frankach, odbiło się szerokim echem wśród prawników zajmujących się tą tematyką i niemałej części frankowiczów. Mam jednak wrażenie, że nie do końca zdajemy sobie sprawę, jaką wielką „siłę rażenia” ma ono w kontekście spraw o „odfrankowienie” kredytów.
Czytaj dalej

15. Trzy powody, dla których nie warto uczestniczyć w pozwie zbiorowym.

Jedną z dość popularnych metod walki z bankami o „odfrankowienie” kredytów stały się w ostatnim czasie pozwy zbiorowe. Trudno się dziwić. Niewątpliwie kuszą one atrakcyjnymi warunkami finansowymi. Zapewne również część osób czuje się pewniej składając pozew wraz z wieloma innymi „towarzyszami niedoli”. Analizując fakty i przepisy prawne nie sposób jednak zauważyć istotnych, a nawet bardzo istotnych mankamentów pozwów zbiorowych. Czytaj dalej